czwartek, 20 marca 2014

Test Coopera - czy dla wszystkich?

         Na pewno większość z Was, ludzi aktywnych nie raz zetknęło się z testem Coopera. Jest to próba wytrzymałościowa opracowana przez amerykańskiego lekarza Kennetha H. Coopera na potrzeby armii USA w 1968 roku. Najprawdopodobniej już w szkole, bo tam robiono nam na w-f 'ach takie właśnie dyscypliny. Polega on na przebiegnięciu jak największej odległości w czasie 12 minut. Trzeba tak rozłożyć swoje siły, by wystarczyło idealnie na ten krótki odcinek czasu. No właśnie, mówię o bieganiu. Ale test ten można równie dobrze przeprowadzić w innych dyscyplinach, takich jak pływanie, kolarstwo, łyżwiarstwo... No i tak by można było jeszcze wymieniać. Ale czy na pewno dla każdej dyscypliny wyniki wyjdą miarodajne?



         Jeśli chodzi o bieganie, jak najbardziej, zgodzę się że po zrobieniu testu Coopera, otrzymujemy fajny wskaźnik. Jest on miarą naszej kondycji, czy dyspozycji danego dnia. Ale mając na uwadze kolarstwo, już zaczynają sie schody. Mianowicie wiadome jest, że wynik z góry można uznać za wypatrzony,choćby przez sprzęt. Dużo lepsze rezultaty osiągnie się na rowerze szosowym, niż na rowerze górskim - inne przełożenia, opony, masa, opony itd.




 Na internecie zetknąłem się z tabelkami, które zostały stworzone w celu porównania swojego wyniku z wzorcowymi. Jak to w internetach - wszystkiego jest więcej wersji, tak i tu. Przykładowa tabelka:



Łatwo sobie przeliczyć, jakim tempem musielibyśmy jechać aby otrzymać dany wynik. Tak więc jeśli sugerować się tą tabelką, dla mojej grupy wiekowej, by osiągnąć bardzo dobry rezultat, musiałbym jechać ze średnią prędkością 36 km/h. Szczerze wątpię, by udało mi się to na moim rowerze, który nie jest po to by nim uzyskiwać wysokie prędkości. Pewnie nie pozwoliłyby na to przełożenia. Przypominam, że trasa musi być to płaski asfalt, tak że w grę nie wchodzi rozpędzenie się z górki :) Na szosówce jak najbardziej taki wynik byłby realny. Być może ktoś nabije taki wskaźnik na góralu, mogę się mylić. Mówię tylko z mojej perspektywy.

Podobnie jak przy bieganiu, test sprawdzi się w pływaniu - bo jakby nie było nie ma tam aż tak dużych czynników mogących wypaczyć wyniki. Woda wszędzie jest mokra :) Podobnie wiele innych dyscyplin.

Tak więc myślę, że Cooper jeśli chodzi o rower, nie jest do końca miarodajny. Na pewno nie może on służyć do "chwalenia" się pośród ogólnej rzeszy bikerów. Za to jak najbardziej może być dobrym miernikiem kondycji dla nas samych. Jeżeli będziemy go przeprowadzać dla siebie, na tym samym sprzęcie, w podobnych warunkach i na tej samej trasie, to jak najbardziej będzie to dla nas fajne porównanie kondycji. Polecam zrobić test Coopera kiedykolwiek, od tego momentu będziemy mieli już punkt porównawczy. Po jakimś czasie znów wykonać tą próbę. Tak więc śmiało mogę stwierdzić, że jest to dobry test dla wszystkich, w zależności od przeznaczenia swoich wyników.

źródła:
http://www.olshcoaching.com/

3 komentarze:

  1. Łukasz, fajny artykuł, ale czy na pewno chciałeś pisać o "wypatrzonym" wyniku ?
    pozdr.

    OdpowiedzUsuń