środa, 15 października 2014

Balaton w Trzebini - rowerem

          W sobotę wybrałem się nad Balaton. I nie mówię tu wcale o wizycie na Węgrzech ;) Jest to małe jezioro, powstałem przez zalanie dawnego kamieniołomu. Położone niedaleko Chrzanowa w województwie małopolskim. W lecie służy jako kąpielisko a także jest miejscem dobrym dla nurków. Jego powierzchnia to ok 3 ha a głębokość średnio 9 m. Otaczają go wapienne skałki.




W lecie do tego w upalne dni czasami jest problem by rozłożyć ręcznik i na kogoś nie nadepnąć. Ostatnio ludzi było dużo mniej, może kilkunastu, więc swobodnie przejechałem sobie rowerem ;) Objechałem dookoła, zrobiłem kilka fotek, które wrzucam poniżej.

Jak najbardziej polecam odwiedzić miejsce w lecie. Dla amatorów skoków do wody też coś się znajdzie. Dużo ludzi skacze z 3-5 metrowych skałek. O ile nie polecam nikomu skoków, a sam też nie próbuję, to przynajmniej wiem, że tam jest bezpieczna głębokość. Kawałek od brzegu, woda ma już 2-3 m głębokości.




 widok z góry:

A poniżej prażynki w lecie:


sobota, 11 października 2014

15 Poznań Maraton - start

          Już jutro startuje 15-ty Poznań Maraton. Zawodnicy jak zwykle mają przed sobą do pokonania dystans ponad 42 km. Wyjątkowość tegorocznego maratonu stanowi niewątpliwie bieg przez środek stadionu piłkarskiego INEA. Będzie można zobaczyć obiekt z perspektywy murawy. 43 tysięczny stadion powinien przepuścić te kilka tysięcy biegaczy.



W Poznaniu jest już nasz reprezentant ŁUKASZ :) Właśnie dojechał do stolicy Wielkopolski. Jego numer startowy to 6185. Przygotowania nie były tak solidne jak do poprzedniego maratonu, ale miejmy nadzieję, że uda się uzyskać dobry czas. Albo chociaż dobiec do mety... :)

Motywację by ukończyć bieg powinien mieć każdy, tym bardziej, że w tej edycji wśród wszystkich zawodników rozlosowane zostanie całkiem przyjemne Volvo! Na szczęście nasz zawodnik pojechał z ojcem, więc najwyżej wrócą na dwa auta :)

A poniżej kilka fotek z ostatniego treningu, na którym towarzyszyłem Łukaszowi , ale oczywiście na rowerze :D









środa, 8 października 2014

Nowe buty SPD :)

         Dziś wreszcie przyszły moje pierwsze buty SPD! Zawsze chciałem je mieć, ale miałem też obawy przed jazdą w nich. W końcu zdecydowałem się kupić. Jak na pierwsze buty wybrałem takie z niższej półki, model Specialized. Dziś zamontowałem też pedała. Póki co przejechałem tylko kawałek, dla sprawdzenia. Wrażenia? Całkiem inna jazda. Do tej pory jeździłem używając nosków rowerowych. Zrobię kilka kilometrów to może wrzucę jakąś recenzję, albo też odświeżę post : SPD czy noski.






Nie mam kompletnie doświadczenia jeśli chodzi o takie buty. Wiem natomiast jedno, chciałem mieć buty o twardej podeszwie, w przeciwieństwie do poprzednich. Jeździłem w jakichś halówkach, gdzie spód był miękki i dość starty, co miało spory wpływ na stopę. Czasem nawet doskwierał mnie ból w części gdzie noga ma kontakt z pedałami. Zobaczymy jak będzie teraz. 
Przy wyborze kierowałem się informacjami na forach, a także gościem ze sklepu rowerowego, który polecił mi ten model. Cena sklepowa 350 zł z rabatem. Kupiłem je jednak przez internet, oszczędzając 5 dych :) Jeśli chodzi o buty SPD typowo pod mtb to raczej dolna/średnia półka. Ale myślę, że będą ok.

wtorek, 7 października 2014

Rogi rowerowe

          Dziś kilka słów o rogach rowerowych. Wynalazek ten ma zarówno zwolenników jak i przeciwników. Przede wszystkim pełnią one rolę poprawiającą komfort jazdy. Urozmaicają pozycję dla naszych nadgarstków, dzięki czemu nie trzeba przy długiej jeździe trzymać rąk tylko w jednej pozycji. Dają też możliwość lepszego ułożenia ciała podczas podjazdów, czy w momencie jeśli chcemy pochylić się nad kierownicą, ostro wciskając na pedała.

Jakie mamy typy rogów? Podzielić możemy je zarówno na kształt, długość, materiał, czy wagę.



     








Materiał najczęściej stosowany to aluminium. Są także rogi carbonowe. Te drugie odpowiednio droższe, zważywszy na ich mały ciężar oraz wytrzymałość. Ceny rogów zaczynają się od 30zł od najtańszych, 50-70 taka średnia półka, dość dobrze wykonane i fajne rogi, po 200-300 zł za rogi renomowanych firm, ultralekkie zabawki :)


Bezpieczeństwo.
Wiadomo, że nie jest to do końca bezpiecznie. W momencie "przelecenia" przez kierownicę, istnieje ryzyko że nabijemy się na nasze rogi. Ale tak naprawdę można nabić się nawet na mostek, czy na cokolwiek co będzie wystawać. Ja bym nie dramatyzował jeśli chodzi o ten aspekt.
Druga rzecz to to, że nie polecałbym jej osobom ze słabym refleksem. Jeśli coś nam "wyskoczy", musimy szybko zrzucić łapy na manetki i nacisnąć na hamulec.




Długie rogi na pewno dają nam możliwość jeszcze większej ilości sposobu ułożeń rąk. Tym bardziej jeśli są one zagięte u góry:


Dziwactwa
  • Na internecie możemy też znaleźć ogi które pełnią funkcję ozdobną. A może raczej bezpieczeństwa... Tak czy inaczej posiadają wbudowane światełka. Proponowałbym dołożyć do tego podświetlane wentyle i jedziemy choinką na kółkach. 
  • Rogi - Narzędzia:  

Niby fajnie, ale wydaje mi się, że lepiej mieć mały multitool schowany w małej sakwie. 



Ja osobiście rogów zacząłem używać niedawno. Zaopatrzyłem się w rogi rowerowe marki Ritchey. Są wykonane z aluminium. Krótkie, bez zbędnych bajerów. Takie własnie chciałem. Jazda? Czuję różnice jeśli chodzi o podjazdy, czy gdy próbuję pochylać pozycję. Przy długich dystansach narzekałem zawsze na ból nadgarstków, w końcu muszą one troszkę dźwigać... Teraz można w jakiś sposób zmienić ułożenie rąk, co za tym idzie siła nie jest jednakowo przykładana do naszych rąk. Dobór zależy od indywidualnych potrzeb. Odradzałbym jednak zbyt długie rogi, gdyż nie ma się co oszukiwać, trochę szpecą wygląd naszej maszyny. Nie ma co też przepłacać. Dość dobre rogi kupimy za 40-60 zł. Uważajcie na rogi z nazwą karbon. Przeczytajcie dokładnie czy rzeczywiście to materiał czy tylko nazwa i charakterystyczny wygląd ;) Poniżej 100 zł carbonowych nie kupimy w sklepie.Ogólnie polecam rogi niezdecydowanym :) 



Moje:

Krótkie i zgrabne, takie właśnie mi pasują. Delikatnie nadają charakteru.



------------------------------------------------------------------------------------------


Lepsze rogi na kierownicy niż na...głowie ;)

KAROL.


piątek, 26 września 2014

Spartathlon Ruszył!

          Dziś nasze oczy zwrócone są w kierunku gorącej Grecji. Tam odbywa się dziś jeden z najtrudniejszych ultramaratonów na świecie. Udział bierze Piotr Kuryło i jemu kibicujemy. Pisałem o nim w tym poście: Człowiek z żelaza. Przypominam że w 2007 był na tej "imprezie" drugi. Na dzisiejszy start szykował się bardzo długo. Jest zawzięty i zdeterminowany, nie ukrywa chęci na wygraną :) Wyniki można śledzić na:

http://www.spartathlon.gr/participants.html





Tu fota z trasy:





W momencie pisania tego posta Piter jest pierwszy :) I oby tak zostało do końca. Jednak ciężko będzie o wygraną na tak długim etapie, gdyż jeszcze niedawno narzekał na ścięgna. Zobaczymy jak zniesie tę morderczą walkę jego organizm. Pewny jestem jednego - da z siebie więcej niż może.

A tak wycięty jest przed samymi zawodami:





Przypominam, że bieg odbywa się na trasie Ateny - Sparta i liczy 246 km. Co ciekawe Kuryło dobiegł do Grecji o własnych siłach. Sam bieg był już sam w sobie treningiem i testem dla organizmu.

Więcej o tym ultramaratonie polecam poczytać w ciekawym artykule na ultrarunner.pl :



niedziela, 7 września 2014

Karimata - nie kupujmy tandety

          Chciałem podzielić się moimi spostrzeżeniami na które wpadłem podczas ostatniego wypadu wzdłuż polskiego wybrzeża. Pierwszy raz miałem do czynienia z karimatą. Kupiłem ją specjalnie na ten wyjazd. Zamówiłem na allegro jedną z tańszych, myśląc, że to jaką kupię piankę jest bez znaczenia. Karimata zawsze mi się kojarzyła z tym, że pod spodem ( lub na górze w zależności jak na to popatrzeć) jest warstwa amelinium :) Lub cokolwiek co wygląda jak sreberko.

Karimata którą dostałem była pianką. Pianka na której odciśnięty palec pozostawiał ślad. To mnie trochę zaniepokoiło, gdyż wyobrażałem sobie mój układ kostny odbity po nocy przespanej na tym badziewiu. Tego akurat się nie doczekałem, ale za to odbiło się coś innego. Karimatę przewoziłem w ten sposób:


Fakt, że linka mocująca była dość napięta. Ale podejrzewałem, że materiał powinien to wytrzymać. Karimata Łukasza naturalnie nie nosiła po tym żadnych znaków. Natomiast moja wyglądała tak:



Można się domyśleć, że po rozłożeniu wyglądała jeszcze śmieszniej... Rozkładając ją wieczorem miałem zaznaczone miejsce gdzie usadowić swój kręgosłup. Po jakimś czasie powoli wracała do pierwotnego kształtu, ale mimo wszystko nie powinno tak być.

Więc przestrzegam przed kupowaniem tandety :) Nie jestem znawcą, nie będę więc się wymądrzał na ten temat. Ale jest kilka poradników o tym, a także opisów jak działać powinny Karimaty. Można łatwo po takie coś zasięgnąć. Ja podaję przykład czego NIE kupować. Karimata ma wyglądać tak:



Może dodam jeszcze coś o namiocie, chociaż to dopiero wtedy gdy sprawdzę go w warunkach deszczowych ;)


Artykuł, który może być pomocny:


Leżakowanie :)

          Ostatnio korzystając z jeszcze ciepłych dni, wybrałem się niedaleko na przejażdżkę. W sumie nie dojechałem za wiele, gdyż upodobałem sobie łąkę i na niej rozbiłem obóz. Któż z nas nie ma czasem ochoty poleżeć i popatrzeć w chmury? No dobra, może ze mną jest coś nie tak :D












Poza tym pogoda coraz mniej sprzyja wypadom na rower. Ale z drugiej strony widoki na złotą polską jesień :)



Na jesień planujemy skoczyć w góry. Być może kolejny raz na Babią z tym, że od słowackiej strony, bo tamtędy jeszcze nie wchodziliśmy. Jak będzie o czym to się napisze.